Na planie filmu „ABC miłości”

Dodano: 02.01.2012

Podczas kręcenia filmów często przytrafiało się mnóstwo zabawnych sytuacji. W dzisiejszym wpisie przedstawimy Wam kilka anegdot z planu ABC miłości.

Kazimierz Krukowski w swojej książce Moja Warszawka tak wspominał pierwsze dni produkcji:

Kiedy w pierwszym dniu zdjęciowym do filmu ABC miłości, znalazłem się w atelier i kiedy mieliśmy przystąpić do zdjęć, blady jak płótno kierownik produkcji oświadczył drżącym głosem Waszyńskiemu:
- Nie możemy dziś kręcić, bo Hemar nie przysłał scenariusza.
Waszyński popatrzył na rozstawione dekoracje, przygotowane aparaty do zdjęć, na ucharakteryzowanych aktorów i powiedział:
- Będziemy kręcić z pamięci. Światło! Aktorzy na plan! Zaczynamy!
Dwa dni kręciliśmy film bez scenariusza. Waszyński pamiętał wszystkie ustawienia, wszystkie tricki i chwyty uzgadniane z autorem i scenarzystą.

 

Dziś traktujemy to jako anegdotę, jednak producentom na pewno nie było wówczas do śmiechu.
Moc radości aktorom i technikom na planie filmowym dostarczyła para głównych bohaterów: Basia Wywerkówna i pies Puk. Oddajmy głos przedwojennej prasie filmowej:

Sytuacja tak bardzo spodobała się filmowcom, że w nieco zmienionej formie włączono ją do scenariusza: kiedy Krupkowski wchodzi do sklepu Basia mówi do swojego opiekuna: „Teofilu, powiedz temu panu, żeby ten pan zdjął kapelusz”. Kilka stanowczych szczeknięć i onieśmielony klient pokornie zdjął kapelusz.

Podczas kręcenia filmu wydarzył się także drobny wypadek, w którym ucierpiał… słynny pokaźny nos Lopka.

 

Oto kadr z opisywanej sceny – sceny dotychczas nieznanej powojennym widzom:

 

Jak donosił tygodnik KINO w rubryce Hallo! Tu Warszawa!:

W nowym filmie reżyserji Waszyńskiego p. t. „Abecadło miłlości” Marysia Bogda będzie śpiewała!
- Podciągnąłem Marysię – mówi Dymsza z dumą. – Oby tylko nie drapnęła do opery!

Tagi: , , , ,

Ten wpis został opublikowany 02.01.2012 o 16:35 i jest zaszufladkowany do kategorii Aktualności.
09.01.2012 dodano przez: Fotoamator

„Double” – zastępca gwiazd? Ciekawe czy w przed wojną używano w Polsce słowa kaskader czy dubler, a może funkcjonowało jeszcze jakieś inne nazewnictwo. Całkiem możliwe, że żadna nazwa nie miała szans na przyjęcie, skoro nasi wielcy aktorzy byli skłonni do wszelkich poświęceń!

27.01.2012 dodano przez: Michał Pieńkowski

Rzeczywiście, niektóre określenia filmowe w tamtych czasach były nieco inne. Słownictwo związane z nową dziedzina sztuki dopiero się wykształcało. Wiele z używanych wówczas słów nie wytrzymało próby czasu i uległo zmianie, inne zostały po prostu zapożyczone z innych języków. Przykładowo jeszcze pod koniec lat dwudziestych nie kręciło się plenerów, a jedynie „plein airy” (z francuskiego).