„Nowe źródła historii” – pierwszy dzień naszej konferencji

Dodano: 28.11.2013

Pierwsza część naszej konferencji „Nowe źródła historii. Cyfra a oryginał” dobiegła końca. Chciałbym na gorąco podzielić się z Wami wrażeniami.

Szczególnie ciekawe, bo dotyczące ściśle problemów rekonstrukcji zabytków filmowych, były wystąpienia pani Marianne Lewinsky ze Szwajcarii i pana Toma Vujnovića z Chorwacji. Marianne Lewinsky od ćwierćwiecza śledzi losy rekonstrukcji arcydzieł filmowych w różnych technologiach. Wymieniała wiele zalet cyfryzacji filmów, m.in. ich większą dostępność i nieograniczone możliwości kopiowania, podkreślała jednak, że niektórych efektów, zwłaszcza kolorystycznych, nie sposób oddać w postaci cyfrowej. Żadna ze znanych obecnie technologii cyfrowych nie jest w stanie odwzorować efektu, jaki uzyskiwało się np. w procesie chemicznego tonowania (czyli monochromatycznego barwienia) obrazu zapisanego na taśmie filmowej.

Z kolei Tom Vujnović opowiadał o tym, jak łatwo przy rekonstrukcji obrazu filmowego „przedobrzyć”. Pokazał wiele przykładów źle wykonanej rekonstrukcji i niezamierzonych efektów działania poszczególnych narzędzi i procesów w obróbce cyfrowej oraz sytuacji, w których trzeba było cofnąć się o kilka kroków i zacząć pracę od nowa stosując inne metody. Niezwykle syntetycznie, w jednym zdaniu, podsumował reguły rekonstrukcji cyfrowej: „Nieraz ktoś zarzuca nam, że w zrekonstruowanym filmie coś nie wygląda dobrze, że należy to uwspółcześnić i dostosować do dzisiejszej publiczności – odpowiadamy wtedy: To nie jest salon piękności, my przywracamy filmom ich pierwotny kształt„.

Pani Annike Kros z Holandii opowiadała o tym, w jaki sposób u nich przebiega proces cyfryzacji filmów na taśmie nitro. Swoje wystąpienie zakończyła kilkoma wnioskami wynikającymi z ich doświadczenia, m.in.:
- w planach trzeba przewidzieć czas na próby i testowanie nowych rozwiązań
- należy przeznaczyć odpowiednio dużo czasu na konserwację,
- nie zapominać o dźwięku do filmów
- ilość, jakość i cena nie dają się ze sobą pogodzić. Zawsze w parze idą co najwyżej dwie z  tych wartości. Nie ma w tym nic złego, ale trzeba na początku wyznaczyć najważniejszą z nich.

Krzysztof Siwoń z Krakowa podzielił się z nami kilkoma bardzo celnymi i ciekawymi uwagami w kwestii współczesnej ilustracji muzycznej rekonstruowanych filmów niemych. Na przykładach Mogiły nieznanego żołnierza, Pana Tadeusza i Mocnego człowieka pokazał w jaki sposób muzyka powinna podkreślać poszczególne aspekty filmu, jego fabuły i charakteru.

Więcej o wystąpieniach naszych pozostałych prelegentów już wkrótce!

Tagi: ,

Ten wpis został opublikowany 28.11.2013 o 20:25 i jest zaszufladkowany do kategorii Aktualności, Nitrofilm.
28.11.2013 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Mnie zaciekawiło to „orzedobrzenie” przy rekonstrukcji. Czy na blogu mógłby Pan pokazać kilka przykładów ilustracyjnych i przybliżyć szczegóły?

30.11.2013 dodano przez: Michał Pieńkowski

To będzie bardzo trudne. Dużo łatwiej to przedstawić pokazując fragmenty filmów i na bieżąco o nich opowiadać.
Postaram się wybrać takie przykłady, które w formie „blogowej” będą zrozumiałe i czytelne :)