Fotosy do filmu „Jadzia”

Dodano: 11.08.2014

Przedwojenne fotosy do filmów to dziś białe kruki. W niejednym przypadku fotos jest dziś jedyną pozostałością po jakimś zaginionym filmie, która choć trochę przybliża nas do jego wykonania. Zdarza się i tak, że do jakiegoś filmu, który dotrwał do naszych czasów nie zachowały się żadne fotosy.

Szczęśliwie do filmu „Jadzia” w naszych zbiorach mamy aż 31 fotosów. W dzisiejszym artykule chciałbym porównać fotosy ze scenami z filmu, które przedstawiają.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej fotosów na stronie Fototeki Filmoteki Narodowej.

 

Tagi: ,

Ten wpis został opublikowany 11.08.2014 o 20:10 i jest zaszufladkowany do kategorii Aktualności.
21.08.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Czy fotosy do filmów zawsze były specjalnie upozowane (jak np. zdjęcie nr 2), czy może niektóre z nich, to niewykorzystane duble?

24.08.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Fotosy zawsze są pozowane – tym się różnią od kadrów z filmu.
Od początku były robione jako fotografie, sprzętem do robienia zdjęć – dlatego są dużo lepszej jakości niż klatki filmowe.
Wybierając z różnych filmów kadry (czyli klatki), które publikuję na tym blogu, wielokrotnie przekonałem się, że ze sceny, która świetnie wygląda w ruchu bardzo trudno wybrać taka klatkę, która dobrze wyglądałaby jako pojedyncze zdjęcie – dlatego fotosy były zawsze osobno pozowane.

25.08.2014 dodano przez: Jakub

Mam pytanie. Często piszecie o tym że np. film nie zachował sie film zachował się w 1 kopii lub film zachował się w wielu niekompletnych kopiach z których można skompletować cały film. Pytanie polega na tym ile naprawde wykonywano kopii przed wojną? Nie mogę również zrozumieć tego że przecież w dwudziestoleciu też było wiele miast i kin. W kinach przecież wyświetlano filmy z taśmy ekpsloatacyjnej więc w moim rozumieniu tych kopii powinno być mnóstwo skoro w wielu kinach w Polsce w dniu premiery wyświetlano film? Czy jest więc możliwe że kopie mogą się znajdować w opuszczonych budynkach po starych kinach czy kopie po premierze trafiały do archiwum filmowego

27.08.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Niestety nie wiem ile wykonywano kopii filmowych, ale z pewnością nie tak dużo, jak dziś. Właściciele kin wykupywali prawo wyłączności na pokazy filmu w dniu premiery, prawdopodobnie także w późniejszych terminach. Więc nawet w większych miastach film był wyświetlany tylko w jednym kinie. Z ogłoszeń prasowych wiemy, że premiera danego filmu odbywała się w jednym konkretnym kinie, było kilka bardzo rzadkich przypadków, kiedy miała miejsce jednocześnie w dwóch warszawskich kinach. Następnie kilka kopii filmowych ruszało w długą trasę po kraju i było wyświetlanych w kolejnych kinach i miejscowościach przez kolejne miesiące lub nawet lata.
Przykładowo w roku 1938 „Barbara Radziwiłłówna” została przez cenzurę dopuszczona do eksploatacji w USA. Na całe Stany Zjednoczone sporządzono jedynie cztery kopie filmu.
Prawdopodobnie filmy istniały tylko w kilku-kilkunastu kopiach. Najliczniejszy pod tym względem jest „Paweł i Gaweł” – zachowały się mniejsze lub większe fragmenty 9 różnych kopii filmu.
Prawdopodobieństwo, że w jakichś kinach nadal znajdują się kopie filmów z roku na rok maleje, jednak nadal jest szansa. W latach 60-tych i 70-tych od prywatnych osób trafiło do nas kilka większych partii przedwojennych filmów.
Dodatkowo musimy pamiętać, że były to łatwopalne taśmy nitro. Pożary w kinach nie były rzadkością i na pewno niejedna kopia w ten sposób zaginęła. Poza tym taśma filmowa ma swoją trwałość i po kilku czy kilkunastu latach wyświetlania po prostu nie nadaje się do użytku. Taka nieprzydatna do wyświetlania taśma najczęściej była po prostu wyrzucana – z tych wszystkich przyczyn tak mało się ich zachowało.