Obsada filmu „Robert i Bertrand”

Dodano: 30.12.2013

Jakiś czas temu opisywaliśmy wszystkie zachowane kopie do filmu Robert i Bertrand. Dziś nadrobimy zaległości i zaprezentujemy obsadę tego filmu.

W rolach głównych Adolf Dymsza, Helena Grossówna i Eugeniusz Bodo.

 

W pozostałych rolach:

Julian Krzewiński


Antoni Fertner


Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza i Stefania Betcherowa


Józef Orwid


Feliks Żukowski


Adolf Dymsza i Ziutek Kudła (w środku)


Michał Znicz


Mieczysława Ćwiklińska i Antoni Fertner


Adolf Dymsza, Eugeniusz Bodo i Zofia Mellerowicz.


Stanisław Zięciakiewicz (z lewej)


Józef Porębski (z tyłu), Stanisław Zięciakiewicz (z prawej)


nn, Wacław Zdanowicz, Aleksander Bogusiński, Antoni Fertner, nn


Edmund Biernacki (z prawej)



Tagi: ,

Ten wpis został opublikowany 30.12.2013 o 19:05 i jest zaszufladkowany do kategorii Aktualności, Nitrofilm.
30.12.2013 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

W ujęciu w pociągu, wydaje mi się, że to nie Eugeniusz Bodo, a Adolf Dymsza, ale mogę się mylić…

31.12.2013 dodano przez: Michał Pieńkowski

Jasne! Przepraszam, moja pomyłka :) Dzięki za czujność, już poprawiam.

01.01.2014 dodano przez: Suchy

Czy nauczyciela w kadrze z Biernackim nie gra przypadkiem Wincenty Łoskot?

05.01.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Też mi się tak wydaje, ale szukam mocnego potwierdzenia w źródłach. Dzięki za czujność :)

08.01.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Premiera filmu odbyła się 12 stycznia 1938 r. Czy jest szansa, że film zostanie odnowiony na 76. jej rocznicę? :)

09.01.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Niestety, nie da rady :)

09.01.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Czy istnieje jakaś inna kopia filmu „Zapomniana melodia”? W znanej wersji są liczne ubytki, w pewnym momencie trudno się zorientować w fabule.

10.01.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Niestety, wygląda na to, że jedynym materiałem uzupełniającym jest zwiastun do filmu.

10.01.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

A czy w tym zwiastunie, dużo jest ujęć z filmu, szczególnie tych unikatowych, czy głównie same napisy? ;)

11.01.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Niestety nie wiem, nie widziałem tego zwiastuna. W wolnych chwilach porównuję różne kopie filmów własnie pod tym kątem, ale przy nawale prac w ramach projektu, tych wolnych chwil niestety nie ma zbyt wiele. Do „Zapomnianej melodii” jeszcze nie doszedłem.

11.01.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Rozumiem :) Tak tylko pytam, przy okazji seansów filmowych ;)

03.02.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Przyszło mi do głowy, że uzupełnieniem niektórych filmów, także „Roberta i Bertranda” mogą być przedwojenne fragmenty z filmu „Pan Dodek”. Zauważyłem np., że w scenie z „Wacusia”, gdy Dodek leży w wózku, w oryginalnym filmie z 1935 r. gdy pojawia się anioł i diabeł i zaczynają się szarpać, scena się urywa. Natomiast w „Panu Dodku” szarpanina trwa dłużej i Dodek wypada z wózka, czego nie ma w oryginale. Być może przy realizacji „Pana Dodka” korzystano z innych kopii, niezachowanych dzisiaj , albo po prostu sceny te mogą posłużyć do odzyskania kilku klatek lub zastąpić te gorzej zachowane :)

03.02.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Ma Pan rację.
Przed rekonstrukcją każdego filmu dokładnie badamy wszystkie zachowane kopie i fragmenty. Może być na przykład tak, że kopia telewizyjna po prostu kiedyś się częściowo zniszczyła i brakuje w niej fragmentu, który w naszym „oryginale” nadal jest. Może być też w drugą stronę. Było tak na przykład z „Panem Tadeuszem”: mieliśmy taśmę nitro i jej kopię wykonaną w latach 50-tych. Okazało się, że na tej kopii zachowało się kilka drobnych fragmentów (po kilka klatek), których w tej taśmie nitro już nie ma.
Rekonstrukcja filmu to wielkie przedsięwzięcie, dlatego dobrze się do niego przygotowujemy i robimy wszystko, żeby nic nie umknęło naszej uwadze.
„Wacusia” jeszcze nie badałem, ale może być tak, że fragment do „Pana Dodka” był wybrany z jakiejś innej kopii, która jest na przykład niekompletna, a do telewizji i kin chodzi inna, która jest bardziej kompletna, a tego kawałeczka akurat w niej brakuje. Te kilkadziesiąt lat temu, kiedy taśmy nitro kopiowano na aceto, wybierano najdłuższą kopię i to właśnie ona od dziesięcioleci jest esploatowana. Dopiero teraz mamy możliwość sięgnięcia po te pozostałe, od dawna nieużywane niekompletne materiały.

03.02.2014 dodano przez: Kinomaniak

Niektóre filmy (takie jak np ,,Robert i Bertrand”) ma wiele bardzo któtkich ubytków.
Czy nie mozna tego jakoś komputerowo uzupełnić?

03.02.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

Oczywiście można próbować, ale to bardzo skomplikowane z wielu względów. O ile z obrazem jeszcze jakoś dałoby radę, o tyle „dosztukowanie” brakującego dźwięku to już na prawdę wielki problem. Proszę sobie wyobrazić co by powiedział jeden czy drugi aktor (a zwłaszcza aktorka), gdybyśmy komputerowo przyprawili mu gesty lub miny, z których byłby niezadowolony :)

Są różne szkoły rekonstrukcji, my akurat uważamy, że takich rzeczy nie należy robić, bo jest to w pewnym sensie fałszerstwo – wstawianie czegoś czego nie było, lub co mogło wyglądać zupełnie inaczej (a trzeba pamiętać, że to czym się zajmujemy, to konserwacja zabytkowego dzieła sztuki i obowiązuje nas etyka konserwatorska). Przyjęliśmy takie granice, że odtwarzamy braki jedynie w obrębie pojedynczych klatek (np kiedy kawałek kadru jest wydarty, rozmyty, zabrudzony itd.).

15.04.2014 dodano przez: miłośnik polskich przedwojennych

Jeszcze mam takie, może banalne pytanie: Jeżeli ten kawałek na nitro nie zawiera żadnych znanych dotychczas scen, to skąd wiadomo, w którym miejscu go „wstawić” w zrekonstruowanej wersji? ;)

15.04.2014 dodano przez: Michał Pieńkowski

No i na tym właśnie polega opracowanie filmograficzne :)
W tym przypadku było to stosunkowo łatwe, bo ten „nowy” fragment kończył się początkiem balu u Ippla, akonkretnie sceną, w której goście zachwycają się manekinem w chińskim stroju. Jeden w fragmentów tej powszechnie znanej kopii zaczyna się gdy bal już trwa i gdy strój z wiadomych przyczyn jest już gdzie indziej:) Kolejność tych fragmentów narzuca się sama. Złożyliśmy to w taki właśnie sposób i wygląda sensownie, wydarzenia układają się w logiczny ciąg.

Na szczęście większość takich nowych fragmentów to nie tylko pojedyncze ujęcia czy sekwencje. Najczęściej mają jakieś elementy wspólne z pozostałymi kopiami i to są nasze punkty zaczepienia. Największy problem był z „Panem Tadeuszem”, bo ta wrocławska kopia to były strzępy filmu. Postanowiliśmy przyjąć kolejność taką, jak w książce. To było jedyne sensowne wyjście, zresztą nie sądzę, aby w tamtych czasach ktokolwiek ośmielił się „podnieść rękę na Mickiewicza” i pozmieniać coś w „Panu Tadeuszu”.